Ikony Męskiego Stylu – recenzja książki Josha Simsa

Publikacja

Czas czytania

9 minut

Kategorie

Udostępnij

Zgłębiając klasyczny męski styl, korzystam z różnych źródeł informacji. Internet, wraz z mnogością poświęconych klasycznej elegancji artykułów, materiałów wideo oraz archiwalnych filmów i fotografii jest tutaj prawdziwą skarbnicą. Chętnie korzystam z jego zasobów, choć oczywiście zawsze staram się weryfikować znalezione informacje. Moim ulubionym źródłem wiedzy pozostają jednak książki. Korzystając z nich czuję się bezpieczniej, jeśli chodzi o rzetelność informacji – w końcu zazwyczaj przed opublikowaniem przeszły proces redakcji. Również weryfikacja informacji jest prostsza, gdyż zwykle zawierają przypisy i bibliografię odsyłającą do innych dzieł. Na pewno nie bez znaczenia jest też fakt, że czytanie od zawsze było moją pasją.

Właśnie skończyłem czytać jedną z nich – “Ikony Męskiego Stylu” autorstwa Josha Simsa. Uznałem, że to doskonała okazja, by podzielić się swoimi wrażeniami i przemyśleniami po lekturze.

Ikony Męskiego Stylu o czym jest książka

Już po samym tytule łatwo odgadnąć, czego możemy się spodziewać po “Ikonach Męskiego Stylu”. Josh Sims nie zdecydował się jednak poświęcić jej historii mężczyzn, których uznajemy za ikony stylu. Zamiast tego bohaterami książki uczynił ubrania – ich pochodzenie, przemiany i rolę, jaką odegrały w kulturze i popkulturze.

I właśnie to jest moim zdaniem największym wyróżnikiem książki. Autor przeprowadza nas przez bardzo szeroki przekrój garderoby – od okryć wierzchnich, spodni i koszul, przez garnitury i obuwie, aż po bieliznę i dodatki. Przy każdym z tych elementów znajdziemy nie tylko jego opis, ale też krótką historię powstania, ewolucji oraz znaczenia w kulturze.

Nie jest to jednocześnie książka, która wymaga od czytelnika wielu godzin skupienia. Rozdziały są krótkie i niezależne od siebie, a tekstowi towarzyszy duża liczba fotografii i ilustracji. Z tego powodu “Ikony Męskiego Stylu” przypominają raczej zbiór bogato ilustrowanych, krótkich artykułów niż klasyczne, akademickie opracowanie historii mody. Właśnie taką formę warto mieć w pamięci, zanim sięgniemy po książkę.

Co najbardziej mi się podobało w Ikonach Męskiego Stylu?

Uważam, że największą zaletą książki jest uczynienie ubrań głównymi bohaterami (tytułowymi ikonami). Osobiście bardziej mnie interesuje historia opowiedziana z perspektywy konkretnych ubrań, niż pojedynczych osób, które je noszą. W obranym podejściu to ubrania są w centrum uwagi, to ich losy śledzimy. Możemy się dowiedzieć, co je wyróżnia, w jakich okolicznościach powstały oraz jak i dlaczego się zmieniały. Nie oznacza to, że autor zupełnie unika mówienia o osobach, które swoim stylem rozpowszechniły dany typ ubioru. W końcu to one ostatecznie wprowadziły go do kanonu męskiego stylu, zapewniły mu nieśmiertelność w kulturze i popkulturze oraz przyczyniły się do tego, że obecnie możemy uznać go za ikonę. Ostatecznie jednak, stanowi to tylko część omówienia i dopełnia opis, a nie dominuje go.

Właśnie to, jak autor opisuje konkretne elementy odzieży, uznaję za kolejną zaletę książki. Omówienia może nie są bardzo długie i wyczerpujące, ale nie ograniczają się tylko do przedstawienia, czym jest dane ubranie. Przez opis tych wszystkich aspektów, o których wspomniałem wcześniej, dostajemy szerszą perspektywę i możliwość poznania ikony z różnych stron oraz lepszego zrozumienia, dlaczego zdobyła ten status. Podczas lektury, ani razu nie miałem sytuacji, w której po przeczytaniu omówienia, nie zrozumiałbym, dlaczego ubranie zostało uznane za ikonę. Świadczy to o tym, że Josh Sims wykonał dobrą robotę przedstawiając znaczenie ubrań pojawiających się w książce.

Ku mojemu zaskoczeniu, szerokie potraktowanie tematu zagrało na plus. Obawiałem się, że rozdziały poświęcone na przykład odzieży sportowej będą dla mnie nudne. Myliłem się. Wciągnęły mnie tak samo, jak sekcje poświęcone eleganckim ubraniom. Może nawet bardziej, bo mniej wiedziałem na ich temat i tym ciekawsza była możliwość dowiedzenia się o nich czegoś więcej.

Niezależność rozdziałów również działa na plus. Można je czytać w dowolnej kolejności, więc jeśli coś nas kompletnie nie ciekawi, możemy to pominąć. Nie ucierpi na tym nasz odbiór innych rozdziałów. Dodatkowo czas potrzebny na przeczytanie pojedynczego omówienia, to maksymalnie kilka minut. Dzięki obu tym cechom lektura nie jest wymagająca czy przytłaczająca. Spokojnie można zapoznać się z pojedynczą ikoną podczas na przykład przerwy na kawę.

Sposób, w jaki została wydana książka zasługuje na pochwałę. Wydrukowana została na solidnym, grubym papierze. Fotografie są czytelne i o intensywnych kolorach. Okładka książki posiada wbudowane zakładki po obu stronach co pozwala łatwo zaznaczyć w którym miejscu skończyliśmy. Jakość wydania może i nie wpływa na wartość merytoryczną książki, ale na pewno zwiększa komfort czytania.

Niestety, są rzeczy, które nie zagrały tak dobrze w “Ikonach Męskiego Stylu”.

Co mnie rozczarowało w Ikonach Męskiego Stylu?

Pisałem wcześniej, że Josh Sims podszedł do selekcji ikon w sposób szeroki i przedstawił ubrania reprezentujące różne rodzaje i nurty stylu. To prawda. Mimo wszystko czuję, że zabrakło kilku ubrań związanych z klasycznym stylem, a które również zdecydowanie zasługują na miano ikon. Przykładowo niezrozumiały dla mnie jest brak wśród omawianych rodzajów obuwia takich klasyków jak oksfordy, derby czy sztyblety. Odchodząc na chwilę od elegancji – zabrakło osobnego rozdziału poświęconego sportowym sneakersom (potocznie adidasom). Przecież jest to najpopularniejszy w dzisiejszych czasach typ butów i niewątpliwa ikona.

Podobne braki można zauważyć też w przypadku pozostałych sekcji tematycznych. Na przykład wśród swetrów zabrakło niewątpliwej ikony stylu jaką jest golf. Nie zamierzam teraz wymieniać wszystkich ubrań, które moim zdaniem powinny były się pojawić. Rozumiem, że autor (mając zapewne w planach docelową długość książki) musiał podjąć decyzję o tym, które ubrania uwzględnić, a których nie. Po prostu czasem ten wybór jest dla mnie niezrozumiały. Na pewno pomogłoby, gdyby autor zawarł jasne kryteria, zgodnie z którymi dokonał selekcji ikon.

Niektóre z omawianych ubrań zostały potraktowane zbyt płytko i pobieżnie. Częściowo winna jest tutaj przyjęta przez autora zasada, zgodnie z którą na żadną z ikon nie jest poświęcone więcej niż dwie strony tekstu (w praktyce mniej biorąc pod uwagę ilustracje). To zdecydowanie nie jest wystarczająca ilość miejsca, żeby oddać sprawiedliwość ubraniu o tak złożonej historii jak garnitur. Być może dałoby się uniknąć tego problemu, gdyby zamiast podzielić go na trzy, bardzo szerokie grupy (garnitur na miarę, garnitur gotowy, garnitur amerykański) rozdzielić go na bardziej szczegółowe rozdziały. Mam na myśli na przykład osobne rozdziały dla garnituru jednorzędowego, dwurzędowego, lnianego, power suit (garnitur w prążek), garnitur seersucker itp.

Podczas lektury natrafiłem na kilka nieścisłości czy wręcz błędów. Posłużę się tutaj przykładem loafersów, gdyż ze względu na to, że niedawno poświęciłem im artykuł na blogu, dokładnie zweryfikowałem informacje na ich temat.

Autor “Ikon Męskiego Stylu” przy historii ich powstania zupełnie pominął hipotezę, że mogą wywodzić się od butów zamówionych przez króla Jerzego VI u Raymonda Wildsmitha. Spłycona została również hipoteza ich pochodzenia od butów rybaków z Norwegii. Norweski rodowód loafersów co prawda został wspomniany, ale autor nie wspomniał nic o ciekawej historii Nielsa Tverangera i jego butów z Aurland (norweskiego prekursora loafersów). Zamiast tego można odnieść wrażenie, że pracownik firmy G.H Bass zaczerpnął pomysł bezpośrednio od norweskich rybaków, a historia loafersów zaczęła się tak naprawdę dopiero w USA. Josh Sims błędnie zaliczył też loafersy do mokasyn.

Jeśli chcesz dowiedzieć się, skąd wzięły się loafersy bardziej szczegółowo, niż zostało to przedstawione w “Ikonach Męskiego Stylu”, oraz czym różnią się od mokasynów, polecam lekturę mojego artykułu: Czym są loafersy, skąd się wzięły i dlaczego stały się ikoną stylu preppy?

Skupiłem się na loafersach, ale ten przykład sprawił, że do pozostałych opisów również zacząłem podchodzić z większą ostrożnością. Dlatego podczas lektury warto pamiętać, żeby nie traktować wszystkich zawartych w niej informacji jako pewnika i, jeśli temat jest dla nas istotny, samodzielnie je weryfikować.

A zatem, czy mimo tych wszystkich mankamentów, lektura książki “Ikony Męskiego Stylu” okazała się dla mnie wartościowa?

Czego nauczyłem się z Ikon Męskiego Stylu?

Po przeczytaniu tej książki, dowiedziałem się oczywiście wielu ciekawych faktów o opisanych ubraniach. Trudno mi byłoby wymienić je wszystkie. Najciekawsze dla mnie to:

  • czym różni się trencz od prochowca,
  • skąd wziął się zwyczaj noszenia bermudów z garniturem,
  • w jaki sposób reklamowano bieliznę w czasach,  gdy nagość była tematem tabu,
  • kultura związana ze swetrami z Guernsey.

Przede wszystkim jednak Josh Sims, dzięki szerokiej selekcji ikon,  poszerzył moje horyzonty ubraniowe. Dowiedziałem się o istnieniu ubrań i akcesoriów, o których wcześniej zupełnie nie wiedziałem. Mogę tutaj wymienić między innymi martensy, buty do samochodu, zapalniczki Dunhill, czy wspomniany wcześniej sweter z Guernsey.

“Ikony Męskiego Stylu” pokazały mi też, że intencjonalność i ciekawa historia jest domeną wszystkich dziedzin stylu, a nie tylko klasycznej elegancji. Historia bluzy sportowej może być równie interesująca, co historia dwurzędowego blezera marynarskiego.

Książka nie jest idealna i ma swoje słabsze strony, ale nie żałuję jej przeczytania. Poszerzyła moją wiedzę i horyzonty oraz wzmocniła moje zainteresowanie męskim stylem. W przyszłości z pewnością sięgnę po inną książkę Josha Simsa – “The Details”. Poświęcona jest akcesoriom i dodatkom w męskim ubiorze i stanowi rozwinięcie “Ikon Męskiego Stylu”.

Czy w takim razie owa książka przypadnie do gustu wszystkim miłośnikom męskiej elegancji?

Dla kogo są “Ikony Męskiego Stylu”, a dla kogo nie?

Chciałem zakończyć artykuł podsumowaniem lub werdyktem. Nie jestem jednak zwolennikiem wystawiania ocen w stylu x/10. Uważam, że taka ocena jest zbyt subiektywna. Poza tym nie powiedziałaby wiele, bez możliwości odniesienia jej do tego jak oceniłbym inne książki. Zamiast tego postanowiłem, że spróbuję odpowiedzieć na pytanie komu “Ikony Męskiego Stylu” mogłyby przypaść do gustu, a komu nie.

Książka prawdopodobnie jest dla Ciebie, jeśli:

  • dopiero co zainteresowałeś się męskim ubiorem,
  • pragniesz poznać podstawowe informacje na temat ubrań reprezentujących różne style,
  • poszukujesz ogólnego kompendium, które da Ci punkt wyjścia do szczegółowych poszukiwań,
  • masz mało czasu na czytanie lub poszukujesz lekkiej i niezobowiązującej lektury.

Książka prawdopodobnie nie jest dla Ciebie, jeśli:

  • jesteś doświadczony w świecie męskiego stylu i chcesz dowiedzieć się czegoś nowego,
  • szukasz specjalistycznego i kompletnego opracowania na temat konkretnego elementu lub stylu ubioru,
  • zależy Ci na akademickim poziomie rzetelności.

A czy Ty masz już za sobą lekturę “Ikon Męskiego Stylu”? Jeśli tak, to czy zgadzasz się z moją opinią? A jeśli nie miałeś jeszcze tej okazji, to czy po przeczytaniu niniejszego tekstu czujesz się zachęcony, aby po nią sięgnąć? Jestem ciekaw Twojej opinii – podziel się nią w komentarzu!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *