Czym są loafersy, skąd się wzięły i dlaczego stały się ikoną stylu preppy?
Lato to pora roku, podczas której chęć wyglądania elegancko trzeba równoważyć z koniecznością utrzymania komfortu termicznego podczas panujących często upałów. Z tego powodu, podczas najcieplejszej pory roku, elegancja staje się nieco bardziej swobodna. Dominują cienkie i przewiewne tkaniny, miękkie i lekkie konstrukcje oraz jaśniejsze kolory. Doskonale możemy zaobserwować to we włoskiej elegancji, która doskonale przystosowała się do takich właśnie warunków pogodowych. W przypadku obuwia, symbolem luźniejszej, letniej elegancji są loafersy. Są wystarczająco formalne, by dobrze wyglądać z jasnym garniturem lnianym lub wykonanym z wełny tropik. Jednocześnie, dzięki zastosowaniu miększej skóry oraz niskiego stanu, są dużo bardziej komfortowe w upalne dni niż bardziej zabudowane oksfordy czy derby.

Na zdjęciu dwaj mężczyźni stoją przy słynnej ścianie znanej z włoskiego Pitti Uomo – wydarzenia, które od lat wyznacza standardy mody męskiej. Obaj mają na swoich stopach loafersy, które doskonale pasują do ich jasnych garniturów, jednocześnie czyniąc włoskie upały nieco bardziej znośnymi. Źródło: Hockerty
Jednak czym w ogóle są loafersy oraz w jaki sposób różnią się od mokasyn? Skąd się wzięły i przez kogo zostały wynalezione? Jak z butów domowych lub odzieży roboczej stały się eleganckim obuwiem? Dlaczego wkładano do nich monetę? Wreszcie – czy powinno się je nosić ze skarpetami czy bez? Tego wszystkiego dowiesz się w tym artykule.
Czym są loafersy i czym różnią się od mokasyn?
Loafersy, przynajmniej obecnie, to cała grupa butów. Mogą się od siebie różnić detalami, wykończeniami i dekoracjami, materiałem z jakiego są wykonane oraz kolorem. Możemy przyjąć następującą, ogólną definicję:
Loafersy to wsuwane, pozbawione sznurowadeł buty. Mają niski stan, który odsłania kostkę i podeszwę na niskim obcasie.
Materiał, z jakiego wykonane są loafersy, to zazwyczaj skóra licowa lub zamsz. Tradycyjnie loafersy były wykonane ze skóry brązowej lub burgundowej. Nieco później rozpowszechniły się w wersji czarnej. Z czasem niektórzy producenci zaczęli eksperymentować i wytwarzać buty z barwionej skóry w różnych kolorach. Obecnie jednak, na nogach mężczyzn, wciąż najczęściej spotykane są klasyczne odcienie brązu i czerń.
To, co najbardziej wyróżnia loafersy, to ich dekoracje i wykończenia. Zwykle znajdują się na wierzchniej części buta. Najpopularniejszy rodzaj loafersów – penny loafers – posiadają tzw. siodło, czyli skórzany pasek z wycięciem po środku. Dla odmiany, również popularne tassel loafers, posiadają umocowane zamiast niego frędzle. Bardzo rozpoznawalne są także loafersy od marki Gucci, które posiadają charakterystyczną złotą, metalową ozdobę przypominającą końskie wędzidło. Są to jedynie najczęściej spotykane rodzaje dekoracji, a wielu producentów tworzy własne interpretacje – często bardzo wymyślne.

Najpopularniejszy rodzaj loafersów – penny loafers. Cechą charakterystyczną jest dekoracyjny pasek z wyciętym otworem. Źródło: Opumo

Tassel loafers zawdzięczają swoją nazwę ozdobnym frędzlom (z ang. tassel), które pełnią funkcję dekoracji zamiast paska obecnego w penny loafersach. Źródło: From Squalor to Baller

Loafersy marki Gucci od lat uchodzą za symbol luksusu. Ich najbardziej wyróżniającą cechą jest metalowa ozdoba przypominająca końskie wędzidło. Źródło: CNN Style

Oprócz trzech wymienionych wyżej najbardziej popularnych rodzajów loafersów, istnieje też wiele mniej znanych i niszowych odmian. Moim ulubionym są chyba tzw. kiltie loafers. Nazwane zostały w ten sposób, ponieważ ich charakterystyczna dekoracja przywodzi skojarzenia ze szkockim kiltem. Źródło: Ben Silver
Czytając o loafersach, jako o skórzanych, wsuwanych butach, można odnieść wrażenie, że loafersy i mokasyny są tym samym. Ewentualnie można założyć, że loafersy to rodzaj mokasyn. Sam popełniłem ten błąd i długo myślałem o nich w taki właśnie sposób. Tak naprawdę, mimo niewątpliwych podobieństw, różnią się od siebie konstrukcją. Mokasyny nie mają zwykle utwardzonej podeszwy. Ich podeszwa i boki wykonane są z jednego kawałka skóry, który podwijany jest do góry i do którego doszyta zostaje górna część buta. Skóra, z jakiej są tworzone mokasyny, jest zazwyczaj miększa niż ta z jakiej wykonane są loafersy. Podobieństwo tych dwóch typów obuwia nie jest jednak przypadkowe, o czym opowiem w dalszej części artykułu.

Mokasyny zwykle wyróżniają się bardziej surowym wyglądem niż loafersy. Często posiadają wyraźne szycie tam, gdzie górna warstwa została przyszyta do głównego kawałka skóry. Czasami mogą też mieć sznurówkę, która pozwala je zacieśnić i lepiej dopasować do nogi przy kostce. Źródło: Lambland
Ale dlaczego w ogóle zaczęliśmy nosić loafersy?
Skąd wzięły się loafersy i kto je wynalazł jako pierwszy?
Co mnie bardzo zaskoczyło, to fakt, że nie ma jednego źródła pochodzenia loafersów we współczesnej formie. Dominują dwie hipotezy na temat tego skąd wziął się ten typ obuwia. Obie są zbliżone do siebie w czasie, ale bardzo odmienne w swojej naturze.
Zgodnie z pierwszą hipotezą, swoje pochodzenie loafersy zawdzięczają kaprysom arystokracji (podobnie jak wiele innych rodzajów odzieży). Jerzy VI, późniejszy król Wielkiej Brytanii (wówczas książę), miał zwrócić się z prośbą o wykonanie obuwia do renomowanego wytwórcy butów – Raymond’a Lewis’a Wildsmitha. Nie miały to być jednak formalne, sznurowane buty jakich miał już wiele. Chciał butów, których będzie mógł używać w swoich wiejskich posiadłościach, gdzie mógł sobie pozwolić na nieco luźniejszy, jak na członka rodziny królewskiej, sposób ubierania. Priorytetem dla niego miała być wygoda noszenia. Wildsmith stanął na wysokości zadania. W 1926 r. stworzył buty pasujące do wymagań przyszłego króla zaskakująco podobne do współczesnych loafersów – zrobione ze skóry, pozbawione sznurowadeł oraz osadzone na niskim obcasie.
Buty przypadły do gustu przyszłemu monarsze, oraz arystokratom, którzy odwiedzali go w wiejskich posiadłościach. Do Wildsmitha zaczęło trafiać coraz więcej zamówień na “buty takie, jakie nosił książę”, dlatego wprowadził je na stałe do swojej kolekcji jako Model 582. Po niewielkich zmianach ewoluował on w słynny Model 98, który firma wciąż ma w swojej ofercie.
Model 98 z czasem zaczął być znany potocznie jako “The Wildsmith Loafer” lub po prostu loafers (czyli loafersy). Zgodnie z anegdotą, nazwa wzięła się stąd, że Jerzy VI zamawiając pierwszy egzemplarz butów, poprosił o buty w których będzie mógł leniuchować na wsi. Miał użyć wtedy angielskiego wyrażenia “to loaf around”, które oznacza właśnie leniuchowanie. Stąd pojawiła się nazwa “loafers”, której polskim odpowiednikiem mogłyby być “buty do leniuchowania” lub “leniuchowce” (przynajmniej jeśli chcielibyśmy pozostać wierni znaczeniu nazwy zaproponowanemu przez anegdotę).

Na zdjęciu znajdują się “The Wildsmith Loafer Model 98” z obecnej oferty Wildsmith. W podobnej, prawie niezmienionej formie funkcjonowały od dekad. Źródło: Wildsmith
Druga hipoteza bezpośrednio wiąże początki loafersów z mokasynami. Zgodnie z nią pochodzenie loafersów jest norwesko-amerykańskie.
Według hipotezy, pierwowzór współczesnych penny loafers został stworzony w Aurland w Norwegii. Dokonał tego Nils Gregoriusson Tveranger. Zainspirował się butami noszonymi przez rybaków i żeglarzy na północy Norwegii. Buty te były wykonane z miękkiej skóry pozbawionej twardej podeszwy. Dzięki temu zapewniały lepszą przyczepność na wilgotnym pokładzie. Nie posiadały też sznurówek, gdyż po ich namoknięciu z niemożliwością graniczyłoby rozwiązanie ich zesztywniałymi od mrozu palcami. Zamiast tego wsuwało się je na stopę.
Drugą inspiracją, z jakiej czerpał Tveranger, były mokasyny używane przez rdzenną ludność Ameryki Północnej. We wczesnej młodości spędził w USA kilka lat, ucząc się fachu szewca. Wpadły mu tam w oko mokasyny używane przez lokalne plemiona. Były niezwykle wygodne i, ze względu na sposób ich wykonania, pozwalały poruszać się niemal bezszelestnie. Dzięki tej właściwości, z chęcią były wykorzystywane podczas polowań – również przez przybyłych z Europy traperów. Tverangerowi rzuciło się w oczy ich podobieństwo do butów norweskich rybaków. Zresztą mogło ono wcale nie być przypadkowe.
Według jednej z hipotez z jaką się spotkałem, buty wykonane w taki sposób mogły trafić do rybaków za sprawą norweskich odkrywców podróżujących przez Amerykę Północną w XVIII wieku. Ci natomiast zaobserwowali je u rdzennej ludności, która nosiła podobne mokasyny na lądzie. Nie znalazłem jednak wiarygodnego źródła, które by to potwierdzało, dlatego traktuję to bardziej jak jedną z możliwości niż fakt.
Nils Tveranger zarejestrował pierwszy projekt swoich butów w 1908 r. Było im jednak daleko do loafersów we współczesnym rozumieniu. Posiadały bowiem sznurówki umożliwiające ich zacieśnianie oraz zdobienia podobne do tych obecnych w brogsach. Wsuwany model pozbawiony sznurówek i jeszcze silniej inspirowany butami rybaków i amerykańskimi mokasynami powstał około 1930 r. Rozpowszechnił się wśród norweskiej ludności, zwłaszcza w okolicach Aurland.

Na zdjęciu wykonanym około 1870 r. znajduje się mężczyzna w tradycyjnym norweskim stroju. Na nogach ma wsuwane buty, które stały się jedną z inspiracji do stworzenia butów przez Tverangera. Źródło: Wikipedia

Takie mokasyny nosili członkowie plemienia Irokezów na przełomie XIX i XX wieku. To one stanowiły inspirację dla Nilsa Tverangera. Źródło: Heddels

Wycinek reklamujący pierwszą wersję “butów z Aurland”. Posiadały jeszcze sznurówkę oraz zdobienia przywodzące na myśl brogsy. Źródło: Flickr
Trudno jest obecnie stwierdzić, kto tak naprawdę pierwszy wynalazł loafersy. Mogłoby się wydawać, że pierwszy dokonał tego Nils Gregoriusson Tveranger w 1908 r. Ta wersja jego butów znacząco się jednak różniła od dzisiejszych loafersów. Model podobny do dzisiejszego standardu zaczął być produkowany w Aurland dopiero około 1930 r. W takim razie, za ojca współczesnych loafersów można byłoby uznać. Raymonda Lewisa Wildsmitha. Jego buty z 1926 r. były już bardziej podobne do współczesnych. Spotkałem się jednak z hipotezą, że Wildsmith projektując buty dla Jerzego VI, wzorował się właśnie na butach z Norwegii, które były znane już od ponad dekady i o których ten miał wcześniej słyszeć. Niestety, po tylu latach nie da się tego jednoznacznie udowodnić, ani wykluczyć.
W dzisiejszych czasach loafersy kojarzą się przede wszystkim ze stylem preppy charakterystycznym dla USA. W jaki sposób przywędrowały tam z brytyjskich salonów lub spomiędzy norweskich fiordów?
Skąd wzięły się penny loafers, jak podbiły USA i dlaczego wkładano w nie monetę?
Loafersy dotarły do Ameryki za sprawą obywateli USA podróżujących do Europy. Stało się to w latach trzydziestych, kiedy coraz więcej Amerykanów odwiedzało Europę. Wpadły im tam w oko wsuwane, norweskie buty, które były bardzo wygodne. Przywozili je ze sobą wracając do kraju, a tam zyskiwały jeszcze więcej zwolenników.
Na początku w USA można było kupić ten rodzaj butów tylko od dwóch brytyjskich producentów. Monopol europejczyków postanowiła przełamać amerykańska marka obuwnicza G.H. Bass z Wilton w stanie Maine. W 1936 r. opracowała własną wersję loafersów, którą nazwała Weejuns. Nazwa nawiązuje do norweskiego rodowodu butów, a konkretnie do angielskiego sposobu wymawiania przymiotnika “norweski”. Po angielsku “norweski” to “norwegian”. Końcówkę tego wyrazu “-wegian” wymawia się w podobny sposób do “weejun”. To marka G.H. Bass dodała charakterystyczny pasek z wycięciem, który stał się znakiem rozpoznawczym penny loafersów. Buty Weejuns wciąż są dostępne w ofercie producenta i od momentu powstania przeszły jedynie niewielkie zmiany.

Reklama butów G. H. Bass Weejuns z połowy XX wieku, która przedstawiała je jako styl życia. Do dzisiaj występują w ofercie marki praktycznie bez zmian. Źródło: Gentleman’s Journal
Weejuns dobrze przyjęły się w USA. Największą popularnością cieszyły się na kampusach prestiżowych uczelni z Ivy League, gdzie chętnie nosili je uczniowie wywodzący się z dobrze sytuowanych amerykańskich rodzin. Prawdopodobnie powodem było to, że buty te wciąż zachowywały pewien stopień formalności i elegancji wymagany od młodzieży z bogatych rodzin i uczęszczającej na prestiżowe uczelnie. Jednocześnie były na tyle swobodne i wygodne, że dobrze współgrały z aktywnym trybem życia i większą potrzebą luzu amerykańskiej młodzieży. Faktem jest, że loafersy weszły do kanonu amerykańskich stylów akademickich – preppy i ivy.
Wkrótce inne amerykańskie marki poszły w ślady G. H. Bass i zaczęły dodawać podobne buty do swojej oferty. Buty te były praktycznie identyczne do modelu Weejuns i też posiadały charakterystyczny pasek z wycięciem. Niektóre firmy nie ograniczały się jedynie do kopiowania designu G. H. Bass i wzbogacały buty o własne dodatki. Na przykład marka Sebago – największy rywal G. H. Bass na rynku loafersów – dodała tzw. beef-roll. Była to dekoracyjna rurka przyszyta do końców siodła (dekoracyjnego paska z wycięciem).

Reklama loafersów Sebago – swego czasu największego konkurenta dla G. H. Bass na rynku loafersów w USA. Z boku, przy siodle widoczna jest charakterystyczna dekoracja beef-roll. Źródło: Footdistrict
Jedynie marka G. H. Bass mogła posługiwać się nazwą Weejuns, gdyż był to znak towarowy. Wkrótce na buty tego typu, również te wytwarzane przez innych producentów, zaczęto używać innej nazwy – penny loafers. Skąd wzięła się ta nazwa?
Winny temu jest dekoracyjny pasek z wycięciem stanowiący znak rozpoznawczy butów, a konkretnie sposób jego wykorzystania. Młodzież z amerykańskich college’ów nosząc loafersy miała w zwyczaju wkładać monetę za dekoracyjny pasek – w taki sposób, że była widoczna przez wycięcie na jego środku. Zwykle była to moneta o wartości jednego centa nazywana potocznie pensem lub pensówką, a po angielsku penny. Stąd penny loafers to “pensówkowe loafersy”.
Popularny mit mówi, że nastolatkowie wkładali pensówki za pasek, by mieć do nich szybki dostęp chcąc skorzystać z budki telefonicznej. Najprawdopodobniej jest to późniejsza legenda niekoniecznie zgodna z prawdą. Moneta pensówka nie była wystarczająca, aby skorzystać z budki. Nawet kiedy automat był najtańszy, skorzystanie z niego kosztowało pięć centów. Najprawdopodobniej monety były wkładane za pasek ze względów czysto estetycznych. Brązowy pens dobrze komponował się z tradycyjnie brązowymi loafersami, oraz ładnie błyszczał się w świetle dodając im szlachetniejszego wyglądu. Moda na wkładanie monety spopularyzowała się na tyle, że niektóre marki (jak np. Kerrybrooke) same zaczęły wsuwać monetę “na szczęście” za siodło butów.

Dwie nastolatki w loafersach z pensówką włożoną za pasek. Loafersy były popularne wśród młodzieży bez względu na płeć. Źródło: The New York Times
Na przestrzeni drugiej połowy XX wieku wiele marek eksperymentowało z dekoracjami i wykończeniami loafersów. Tak powstały tassel loafersy z charakterystycznymi frędzlami, horse-bit loafersy od Gucci, kiltie loafersy, belgijskie loafersy i inne. Do dziś jednak to penny loafers pozostają najpopularniejsze i najbardziej rozpoznawalne. Nosił je między innymi Elvis Presley w filmie Więzienny Rock (1957 r.), czy Michael Jackson w teledysku do utworu Thriller (1984 r.). Często można było zobaczyć je na stopach prezydenta Johna F. Kennedy’ego, a także wielu innych znanych osobistości.

Michael Jackson w teledysku do utworu Thriller (1984 r.). Król popu połączył czarne loafersy z białymi skarpetami. Taki kontrast miał przyciągać wzrok do nóg podczas wykonywania choreografii. Źródło: Michelle Leigh Writes
To właśnie wtedy, w drugiej połowie XX wieku loafersy ostatecznie weszły do kanonu elegancji. Stały się symbolem określonego trybu życia – najpierw akademickiego, a później swobodnej elegancji.
Pozostaje pytanie – jak nosić loafersy, żeby wyglądać w nich dobrze?
Loafersy w skarpetach czy bez?
Podczas swojej przygody z loafersami spotkałem się z różnymi, często sprzecznymi, opiniami na temat tego w jaki sposób powinno się je nosić i stylizować. Najwięcej emocji budzi chyba kwestia tego czy loafersy powinno się nosić bez skarpet i z odsłoniętą kostką, czy ze skarpetami zakrywającymi skórę nóg.
Zwolennicy łączenia loafersów ze skarpetami to często osoby, które bardziej restrykcyjnie podążają za klasycznymi regułami. Wskazują że naga kostka i pokazywanie skóry nóg to błąd w świecie klasycznej elegancji. Wygląda to nieestetycznie i sprowadza ubiór do zbyt nieformalnego. Dodatkowo podnoszą argument dotyczący higieny. Skarpety chronią buty przed przepoceniem i szybszym niszczeniem się, a stopy przed otarciami.
Po drugiej stronie barykady stoją orędownicy loafersów zakładanych bez skarpet. Powołują się na fakt, że buty te miały być mniej formalne i swobodne już w momencie, kiedy zostały wynalezione. Ponadto osoby uznawane za ikony męskiego stylu noszą loafersy bez skarpet już od dekad.
Noszenie ich na gołą kostkę spopularyzował w latach 60 XX wieku prezydent John F. Kennedy, który w ten sposób ubierał je na jachcie i podczas wypoczynku. Tym samym, w tym wypadku, rzeczywiście można mu przypisać wyznaczenie kierunku w męskiej elegancji. Mit, który niesłusznie przypisywał Kennedy’emu spowodowanie odejścia od kapeluszy obaliłem natomiast w tym artykule.
Utrzymują też, że brak skarpet zwiększa komfort termiczny w ciepłej pogodzie. Doskonale wiedzą o tym Włosi, którzy rozpowszechnili wizerunek loafersów noszonych bez skarpet razem z lnianym garniturem. Taki strój wciąż wygląda bardziej elegancko niż ubiór większości mężczyzn w dzisiejszych czasach, a wrażenie pewnej swobody i niefrasobliwości tylko dodaje mu uroku.

Prezydent John F. Kennedy chętnie nosił loafersy. Często zakładał je bez skarpet, czym przyczynił się do spopularyzowania tego sposobu noszenia wśród Amerykanów. Źródło: voxsartoria
Moje zdanie na ten temat jest takie, że każdy powinien nosić loafersy zgodnie ze swoimi preferencjami. Ostatecznie to ubrania są dla człowieka, a nie człowiek dla ubrań. Warto przy tym dokonywać tego wyboru świadomie, tak aby dobrze współgrał z resztą ubioru i pasował do formalności sytuacji na jaką go zakładamy. Sam noszę loafersy na oba sposoby. W chłodniejsze dni późnej wiosny i wczesnej jesieni decyduję się na dłuższe skarpety. Podczas letnich upałów pozostawiam odsłonięte kostki, choć często ze względów higieny i wygody i tak ubieram krótkie i niewidoczne skarpetki no-show.
Ciekaw jestem jakie są Twoje preferencje odnośnie noszenia loafersów, oraz która hipoteza na ich pochodzenie przemawia do Ciebie najbardziej. Podziel się swoją opinią w komentarzu.