Dlaczego mężczyźni przestali nosić kapelusze? (i dlaczego ja zacząłem)

Publikacja

Czas czytania

9 minut

Kategorie

Udostępnij

Oglądając filmy bądź fotografie z XIX w. i pierwszej połowy XX w. łatwo dostrzec, że wszyscy mężczyźni noszą na zewnątrz nakrycie głowy. Zwykle jest to jakiś rodzaj kapelusza. Wyjście na zewnątrz z odkrytą głową było nie do pomyślenia! Tymczasem kilkadziesiąt lat później, w czasach obecnych, sytuacja obróciła się o 180 stopni. Jeśli wyjdziesz na ulicę, większość ludzi będzie miała odsłonięte głowy albo, w zależności od pogody, nosiła czapkę z daszkiem lub beanie. Co zatem się stało, że mężczyźni kolektywnie uznali kapelusz za przeżytek?

Oskarżony – John F. Kennedy

Na początek chciałbym rozprawić się z mitem, jaki napotkałem wielokrotnie podczas zgłębiania tematu końca popularności kapeluszy. Głosi on, że głównym “winowajcą” zmierzchu tego typu nakrycia głowy był prezydent John F. Kennedy. Miał on rzekomo, jako pierwszy prezydent USA, pojawić się na swojej inauguracji bez kapelusza. Zgodnie z mitem spowodowało to, że amerykańscy mężczyźni zaczęli zaprzestawać noszenia własnych kapeluszy. Chcieli wzorować się na prezydencie, który uchodził wówczas za ikonę męskiego stylu.

Pogląd ten nie wytrzymuje starcia z rzeczywistością. Już samo stwierdzenie, że Kennedy pojawił się na inauguracji bez kapelusza jest nieprawdziwe. Prezydent bowiem ubrał na to wydarzenie cylinder, czyli kapelusz o najwyższym stopniu formalności. Zdjął go jedynie podczas przemówienia i składania przysięgi. Stąd ludzie widzący zdjęcia z tego momentu uroczystości mogli założyć, że dotyczyło to całości wydarzenia. W istocie John F. Kennedy był ostatnim amerykańskim prezydentem, który brał udział w inauguracji w kapeluszu.

Prawdą jest natomiast, że Kennedy często, w porównaniu do poprzednich prezydentów, pojawiał się na oficjalnych wydarzeniach bez nakrycia głowy. Oczywiście mogło to przekonać niektórych Amerykanów, żeby i oni częściej zrezygnowali z kapelusza – w końcu prezydent Kennedy uznawany był za ikonę stylu przez jemu współczesnych. Samo zjawisko odchodzenia od kapeluszy zaczęło się jednak dużo wcześniej niż prezydentura Kennedy’ego. Nabrało ono tempa po zakończeniu II Wojny Światowej. Prezydent był więc bardziej jego objawem niż przyczyną. Dodatkowo trend dotyczył całego świata, a nie tylko USA. Trudno zakładać, że mieszkańcy innych krajów aż tak wzorowali się na prezydencie USA – zwłaszcza w krajach bloku wschodniego.

Jeśli więc nie John F. Kennedy, to co spowodowało zmierzch kapeluszy jako podstawowego elementu męskiego stroju?

Cylinder w silniku zamiast na głowie

Już na początku badania tematu odchodzenia od kapeluszy zauważyłem, że zbiega się ono w czasie z rozpowszechnieniem się samochodów jako głównego środka transportu. Nie byłem odosobniony w tych obserwacjach. Podobne refleksje pojawiały się w wielu napotkanych przeze mnie źródłach.  

Kapelusz od niepamiętnych czasów pełnił funkcję praktyczną. Jako nakrycie głowy chronił przed działaniem żywiołów i oddawaniem temperatury przez ciało (głowa jest jedną z najbardziej podatnych na temperaturę części ciała). W XIX i na początku XX wieku ludzie poruszali się najczęściej konno, wozami, dorożkami oraz pieszo. Podróżując w ten sposób byli dużo bardziej wystawieni na warunki atmosferyczne, co wymuszało stosowanie nakrycia głowy by się przed nimi chronić. Kiedy samochody stały się domyślnym środkiem transportu dla większości społeczeństwa, ochrona jaką dawały kapelusze stała się niepotrzebna. Samochody były zadaszone i chroniły przed pogodą znacznie lepiej niż dorożki i wozy. Ludzie też często spędzali znacznie mniej czasu na zewnątrz. Zwykle dotarcie z budynku do zaparkowanego w pobliżu samochodu zajmuje maksymalnie kilka minut. Wewnątrz samochodu kapelusz staje się przeszkodą. Z powodu niskiego dachu należy go zdjąć z głowy gdyż inaczej nie zmieści się w środku lub będzie przeszkadzał podczas jazdy. Kiedy zaś element garderoby staje się bardziej uciążliwością niż pomocą, naturalnie coraz więcej osób przestaje go stosować.

Pozornie słabym punktem hipotezy o wypieraniu kapeluszy przez samochody może wydawać się fakt, że samochód został wynaleziony pod koniec XIX wieku, zaś kapelusze największy spadek popularności miały w okolicach połowy XX wieku. Warto jednak zauważyć, że początkowo samochód był jedynie technologiczną ciekawostką. Później przez lata jedynie nieliczni zamożni ludzie mogli sobie pozwolić na ten środek transportu. Większość społeczeństwa nadal podróżowała w “tradycyjny” sposób przez pierwsze dziesięciolecia XX wieku. Wczesne samochody znacząco różniły się też od współczesnych odpowiedników. O wiele częściej nie posiadały zadaszenia lub posiadały dach usytuowany wyżej względem siedzenia niż ma to miejsce dzisiaj. Naturalnie nie posiadały ogrzewania i znacznie gorzej chroniły pasażerów przed warunkami atmosferycznymi. Podróżowanie wczesnym samochodem miało znacznie więcej wspólnego z podróżą powozem lub dorożką. Dopiero rozwój technologiczny spowodował zmiany kształtu samochodów i zwiększenie komfortu jazdy. Samochody przyjęły kształt podobny do dzisiejszego właśnie w okolicach połowy XX stulecia.

Czy kapelusze wywoływały PTSD?

Innym wydarzeniem, które zbiega się w czasie z odejściem od noszenia nakryć głowy przez mężczyzn jest zakończenie II Wojny Światowej. Czy to możliwe, że kapelusze padły ofiarą jednego z najbardziej dewastujących konfliktów w historii ludzkości?

Ludzie żyjący w tamtych czasach również zadawali to pytanie. W 1947 r. Hat Research Foundation (po polsku Fundacja Badań Kapeluszy) przeprowadziła ankietę w której zadawano mężczyznom pytanie o to, dlaczego nie noszą kapeluszy. Spośród badanych ok. 19% udzieliło odpowiedzi, że jest to związane z tym, że w wojsku podczas wojny nosiło hełm lub inne nakrycie głowy. Kapelusze miały im przypominać o tamtych czasach i traumatycznych przeżyciach. Badanie jednak nie dostarczyło jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czy wojna przyczyniła się w istotny sposób do spadku popularności kapeluszy. W tej samej ankiecie aż 17% respondentów odpowiedziało, że nadal noszą nakrycia głowy, ponieważ przyzwyczaili się do nich w wojsku.

Kapelusz miarą noszącego

W XIX i na początku XX wieku, czyli wtedy kiedy kapelusze miały swój złoty okres, społeczeństwo było znacznie bardziej zhierarchizowane niż obecnie. Dużo bardziej istotną rolę w codziennym życiu grała przynależność do warstwy lub klasy społecznej.

W takim społeczeństwie nakrycia głowy były czymś więcej niż elementem odzieży, który chronił głowę przed działaniem żywiołów. To, jakie ktoś nosił nakrycie głowy, pokazywało do jakiej warstwy społecznej przynależał. Arystokraci, oficjele, oraz bogaci przedsiębiorcy najczęściej wybierali drogie, jedwabne cylindry. Przedstawiciele klasy średniej oraz wolnych zawodów byli utożsamiani z melonikami czy kapeluszami homburg. Robotnicy i przedstawiciele klasy niższej najczęściej rezygnowali z kapeluszy na rzecz czapek takich jak kaszkiety lub dokerki.

Wraz z połową XX wieku porządek społeczny się zmienił. Po zachodniej stronie Żelaznej Kurtyny wpływ przedwojennych mocarstw Wielkiej Brytani i Francji ustąpił wpływowi nowego lidera – Stanów Zjednoczonych. Podczas gdy w tych pierwszych przynależność do stanu i klasy społecznej pełniła istotną rolę, to w USA stosunki społeczne były znacznie bardziej zdemokratyzowane i liberalne. Mniej istotne stało się więc sygnalizowanie statusu przez nakrycie głowy. Po drugiej stronie Żelaznej Kurtyny zapanował socjalizm. W krajach bloku wschodniego obnoszenie się ze statusem społecznym poprzez ubiór (w tym kapelusze) stał się niemile widziany. Przemiany społeczne w strefach wpływu nowych supermocarstw zminimalizowały więc społeczną rolę kapeluszy, przyczyniając się tym samym do odchodzenia od nich.

Bunt przeciwko kapeluszom

Przemiany społeczne najbardziej uwidoczniły się w młodym pokoleniu czasów powojennych. Jego przedstawiciele odcinali się od stonowanego wizerunku swoich poprzedników. Zaczęła się rozwijać kultura buntu oparta na sprzeciwianiu się autorytetom i dotychczasowym normom społecznym.

Objawiało się to bardziej ekspresyjnym i mniej “uregulowanym” strojem. Znacznie większym elementem wyrażania siebie niż dotychczas stała się fryzura. Artyści nowego pokolenia tacy jak Elvis Presley oraz członkowie zespołów The Beatles czy The Rolling Stones z chęcią pokazywali swoje bujne fryzury. Jednocześnie rzadko można było zauważyć na ich głowach kapelusze. Mieszkańcy krajów zachodu starali się naśladować ubiór swoich idoli. Z pewnym opóźnieniem nowa moda przeniknęła też do krajów bloku wschodniego przyczyniając się do upadku kapeluszy wśród młodego pokolenia.

Dlaczego mimo wszystko zacząłem nosić kapelusz w 2026 r.?

Trudno jest ustalić jedną, konkretną przyczynę odejścia od kapeluszy w codziennym ubiorze. Winny jest szereg przemian dotyczących kultury i stylu życia jaki nastąpił około połowy XX wieku. Niepodważalnym faktem jest, że obecnie, ponad pół wieku później, nie łatwo jest wypatrzyć mężczyznę noszącego to nakrycie głowy. A jednak w 2026 roku, wbrew takiemu stanowi rzeczy, zacząłem nosić kapelusz. Dlaczego?

Jestem osobą, która na co dzień nie podróżuje samochodem. Poruszam się głównie pieszo i komunikacją miejską. W takiej sytuacji nakrycie głowy jest konieczne – czy to żeby chronić przed jesiennym i zimowym chłodem, czy letnim słońcem. Spośród dostępnych opcji, właśnie kapelusz najlepiej wpisuje się w moją estetykę ubioru. O wiele lepiej pasuje do marynarki, garnituru, trencza czy wełnianego płaszcza niż czapka beanie lub bejsbolówka. Dzięki temu, że nie podróżuję samochodem, jestem odporny na uciążliwości, o których pisałem wcześniej.

W dzisiejszych czasach kapelusz nie jest wyznacznikiem przynależności do klasy społecznej, ale ze względu na małą powszechność, niewątpliwie wyróżnia z tłumu noszącą go osobę. Jest łatwym sposobem na urozmaicenie swojego stroju. Czasami staje się też doskonałym starterem konwersacji. Kiedy zaczynałem swoją przygodę z kapeluszem obawiałem się trochę, że będę wyglądał jak przebieraniec. W końcu kojarzony jest bardziej z czasami naszych dziadków niż obecnymi. Tak się nie stało. Jeśli ktokolwiek zwrócił uwagę na kapelusz na mojej głowie, to tylko w pozytywnym kontekście. Nawet, jeśli taka sytuacja zdarzyłaby się w przyszłości, to najważniejsze dla mnie jest, że ja czuję się w nim dobrze.

Moja kolekcja kapeluszy jest na razie bardzo skromna. Składa się tylko z brązowej, filcowej fedory przeznaczonej na chłodniejsze dni, oraz z przeznaczonej na lato panamy. Jestem jednak pewien że z czasem moja kolekcja będzie się powiększać, gdyż zakochałem się w kapeluszach. Jeżeli zaś Ty poszukujesz bardziej eleganckiego nakrycia głowy, to polecam kapelusze z całego serca – nawet w 2026 roku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *