Czy dawniej mężczyźni ubierali się bardziej elegancko?
“Dawniej mężczyźni ubierali się bardziej elegancko”. Wniosek ten sam nasuwa się na myśl podczas przeglądania zdjęć bądź nagrań archiwalnych z końca XIX w. i początku XX w. Fotografowani mężczyźni odziani są w garnitury (często trzyczęściowe), płaszcze, koszule, oraz oczywiście kapelusze. Nie dotyczy to tylko osób zamożnych bądź z elity społecznej. Taki sposób ubierania się dotyczył różnych klas społecznych i przedstawicieli wielu odmiennych zawodów. Ale czy na pewno obserwacje starych zdjęć wystarczą żeby zaakceptować wyższość dawnego ubioru nad współczesnym?
Czy możemy zaufać starym fotografiom?
Zanim zacząłem szukać odpowiedzi na zagadkę “Czy dawniej mężczyźni ubierali się bardziej elegancko”, zadałem sobie dużo bardziej podstawowe pytanie. Skąd w ogóle wiemy jak dawniej ubierali się ludzie? Jako, że mówimy tutaj głównie o końcu XIX w. i pierwszej połowie ubiegłego stulecia, to źródeł wiedzy jest wiele. Są to w końcu wcale nie tak bardzo odległe czasy w skali udokumentowanej ludzkiej historii. Oprócz standardowych źródeł jak opisy w źródłach pisanych czy osoby uwiecznione na obrazach, dysponujemy czymś co jest bezcenne podczas zgłębiania dawnego ubioru – fotografiami i nagraniami. Dodatkowo, dzięki temu, że czasy o których mówimy są stosunkowo nieodległe, dysponujemy wieloma zachowanymi egzemplarzami ubioru. Można je znaleźć nie tylko w muzeach. Każdy z nas może się na nie natknąć w sklepach vintage, a nawet wśród rzeczy w szafach naszych dziadków.
Możemy zauważyć, że w każdym z wymienionych źródeł dominują ubrania formalne. Zachowane elementy odzieży są wykonane z dużą starannością oraz z wytrzymałych i naturalnych materiałów. Na podstawie tych obserwacji łatwo założyć, że takie cechy wykazywały wszystkie ubrania (lub przynajmniej większość) z tamtych czasów. Niestety wcale nie jest to tak proste.
Należy pamiętać, że sto lat temu proces robienia zdjęć był o wiele bardziej skomplikowany, czasochłonny i kosztowny niż obecnie. Dzisiaj każdy może zrobić zdjęcie sobie lub innym w ułamek sekundy, używając do tego smartfonu towarzyszącego nam w każdej chwili. Zdjęcia stały się naturalnym elementem naszej codzienności, czymś oczywistym i trywialnym. Dawniej sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. Do zrobienia zdjęcia był potrzebny ogromnych rozmiarów aparat oraz fotograf, który dysponował umiejętnością korzystania z niego. Aby fotografia wyszła dobrze, potrzeba było pozostawać w bezruchu przez kilka minut, żeby klisza miała czas się odpowiednio naświetlić. Następnie zdjęcie należało wywołać, co również wymagało czasu i umiejętności. Równie skomplikowanie (a nawet bardziej) wyglądał proces filmowania. Ze względu na wszystkie wymienione trudności i związane z nimi koszta, większość ludzi fotografowała się tylko przy najważniejszych okazjach. Były to przede wszystkim ważne uroczystości i wydarzenia, które wymagały eleganckiego ubioru. Samo zrobienie zdjęcia było na tyle niecodzienne, że stawało się ważnym wydarzeniem. Większość osób nie była w posiadaniu wielu zdjęć. Dlatego kiedy byli fotografowani, ubierali się w swoje najlepsze ubrania. Chcieli być uwiecznieni jako możliwie najlepiej wyglądająca wersja siebie.

Młody mężczyzna przedstawiony na portrecie z przełomu XIX i XX w. Mimo młodego wieku ubrany jest bardzo elegancko. Znakiem czasów są okolice szyi z postawionym kołnierzem i kokardą. Źródło: Internet Archive

Portret rodziny Nowackich z Ostroroga wykonany w 1918 roku u fotografa w Szamotułach. Wykonanie portretu rodzinnego było rzadkim i ważnym wydarzeniem. Wszystkim zależało, żeby wypaść możliwie korzystnie, dlatego odziani byli w swoje najlepsze ubrania. Źródło: irenakuczynska.pl

Na fotografii uwiecznione zostało przemówienie Ignacego Jana Paderewskiego podczas odsłonięcia Pomnika Grunwaldzkiego w Krakowie w 1910 r. Nic dziwnego, że na tak ważnym wydarzeniu wszyscy mężczyźni są ubrani elegancko. Sam przyszły premier ma na sobie najprawdopodobniej surdut lub żakiet wizytowy. Źródło: patriotycznykrakow.pl
W przypadku ubrań zachowanych do naszych czasów, sytuacja też nie jest jednoznaczna. To, że są one często wykonane dobrze i z wysokiej jakości materiałów, wcale nie musi oznaczać, że dotyczyło to większości ubrań z epoki. Po prostu ubrania, które przetrwały do dzisiaj wytrzymały tyle czasu bo miały wysoką jakość wykonania. Gorszej jakości odzież nie wytrzymała próby czasu. Ubrania o wyższym stopniu elegancji oraz kunszcie mogły zachować się też w większej ilości, ponieważ były noszone odświętnie. Przez to nie były wystawiane na zniszczenia w równym stopniu co ubrania codzienne. Padamy tutaj ofiarą błędu poznawczego nazywanego błędem przeżywalności (ang. survivorship bias). Polega on na opieraniu rozumowania na dostępnych danych, nie dostrzegając mniej oczywistych przyczyn, dla których mogą być niereprezentatywne. W tym wypadku opieramy się na ubraniach, które przetrwały, przenosząc ich cechy na wszystkie ubrania z przeszłości. Powodem nie reprezentatywności danych i błędu w rozumowaniu jest fakt, że cechy charakteryzujące te ubrania, które przypisujemy całej odzieży z tamtych czasów, mogą być właśnie cechami które odróżniały je od większości współczesnych elementów garderoby i zadecydowały, że to właśnie one tyle przetrwały.
Aby zobaczyć jak w rzeczywistości ubierali się ludzie w dawnych czasach najlepiej byłoby móc bazować na zdjęciach, które zostały wykonane w tamtych czasach w taki sposób, że fotografowani ludzie nie zdawali sobie sprawy że ktoś robi im zdjęcie. Pozwoliłoby to nam nie polegać jedynie na ubraniach które zachowały się do dzisiejszych czasów lub fotografiach na których ludzie pozowali i starali się wyglądać możliwie najlepiej. Rozmiar ówczesnych aparatów i sposób ich funkcjonowania praktycznie wykluczał taką możliwość. Na szczęście pewien sprytny student zdołał dokonać niemożliwego. W latach 90-tych XIX w. Carl Størmer, przyszły profesor matematyki, a wówczas 19-to letni student, wykonał prawie 500 zdjęć aparatem ukrytym pod ubraniem z obiektywem wystającym przez dziurkę w kamizelce. Na zdjęciach znaleźli się mężczyźni i kobiety z ulic Oslo, którzy nie wiedzieli że są fotografowani i skupieni byli na codziennych sprawunkach. Poniżej znajduje się kilka zdjęć z obszernej kolekcji Størmera. Znacznie więcej z nich można znaleźć na stronie norweskiego Digitalt Museum.






Wybrane zdjęcia Karla Størmera wykonane ukrytą kamerą. Przedstawiają mężczyzn na ulicach Oslo w pogoni za codziennymi sprawunkami. Sfotografowani nie zdawali sobie sprawy, że ktoś im robi zdjęcie, dlatego wyglądają o wiele naturalniej i swobodniej niż ludzie z fotografii portretowych. Źródło: Digitalt Museum
Bielizna, która stała się ubiorem formalnym
Na zdjęciach Størmera możemy dostrzec, że mężczyźni ubrani są w sposób który możemy dziś uznać za formalny i elegancki. Zwykle mają na sobie garnitur, płaszcz, kapelusz, a na ich szyjach znajduje się krawat lub mucha. Gdybyśmy zobaczyli na ulicy kogoś ubranego w ten sposób, z pewnością założylibyśmy że wraca z jakiegoś ważnego wydarzenia lub uroczystości. Taki strój zdecydowanie nie dominowałby wśród mijanych przechodniów. Według dzisiejszych standardów możemy więc stwierdzić, że mężczyźni ubierali się bardziej elegancko – przynajmniej pod względem formalności ubioru.
Dlaczego mężczyźni nie opuszczali domu bez garnituru? Przede wszystkim były to czasy o wiele bardziej konserwatywne. Dużo bardziej dbano o to, żeby w miejscach publicznych wyglądać “odpowiednio”. Dbano, aby nie odsłaniać ciała. Ubiór był również elementem wyrażania szacunku do innych. Bycie ubranym w sposób zbyt swobodny względem ogółu byłby odbierany źle. Spowodowałoby wrażenie braku powagi i szacunku i spotkałoby się z ostracyzmem. Ponad sto lat temu znacznie bardziej liczyła się też przynależność do klasy społecznej. Wyższe warstwy naturalnie nosiły ubrania bardziej eleganckie. Dla niższych warstw próba ubierania się w podobny sposób była czymś aspiracyjnym i pozwalającym przynajmniej częściowo zniwelować poczucie różnic społecznych.
Ważne jest, żeby wziąć pod uwagę zmiany w postrzeganiu tego co jest odzieżą formalną. To, że według dzisiejszych standardów dany strój (np. garnitur trzyczęściowy) odbierany jest za bardzo formalny, nie znaczy że dawniej też tak było. Przez ostatnie 100-150 lat styl ubioru i to co uznajemy za formalne, co za akceptowalne, a co za niedopuszczalne do noszenia w przestrzeni publicznej, znacząco przesunęło się w stronę luzu i swobody. Duży w tym był udział demokratyzacji społeczeństw i wyrównywania różnic między klasami społecznymi jaki nastąpił w drugiej połowie XX stulecia. Coraz bardziej rozprzestrzeniały się wpływy kultury amerykańskiej, która była bardziej swobodna niż europejski standard. Tym co ostatecznie dopełniło przemian była kontrkultura. Ruch ten świadomie i celowo starał się podważać i przesuwać normy społeczne w stronę większej swobody. Nie ominęło to ubioru.
Najbardziej jaskrawym przykładem przesunięcia formalności ubioru jest koszula męska. W drugiej połowie XIX w. uważana była za element bielizny. Chroniła ciało przed szorstkością materiału ubrania wierzchniego, zaś ubranie wierzchnie przed nadmiernym przepoceniem. Pokazanie się w samej koszuli w miejscu publicznym byłoby uznane za niesmaczne (podobnie jak dziś miałoby to miejsce w przypadku stroju składającego się z samych bokserek). Dziś, nawet jeśli na koszulę nie zostanie założone nic więcej, strój taki będzie mógł uchodzić za wystarczająco formalny by nie wzbudzał niesmaku podczas sytuacji biznesowych, czy wydarzeń z dress code smart-casual. Garnitur jest najbardziej formalnym rodzajem ubioru, jaki większość współczesnych mężczyzn założy w swoim życiu. W czasach uwiecznionych na zdjęciach Størmera, garnitur był uznawany za odzież codzienną i domyślną opcję ubioru wybieraną podczas wyjść z domu. Ubierali je do pracy nawet chirurdzy, którzy podczas operacji okrywali je fartuchami i podwijali rękawy marynarek celem uniknięcia nadmiernych zabrudzeń. Na formalne wydarzenia ubierano jaskółkę (inaczej żakiet angielski) w dzień, a w porze wieczorowej frak. Dzisiaj są to stroje praktycznie nie spotykane poza wydarzeniami o najwyższym prestiżu i formalności (jak na przykład śluby monarchów). Nawet tam coraz częściej stają się wyborem niż wymaganiem.

Strój składający się z rozpiętej pod szyją koszuli bez okrycia wierzchniego przedstawiany jest na blogu Hockerty jako opcja business casual. Pokazanie się ubranym w ten sposób w miejscu publicznym byłoby niedopuszczalne dla gentlemana z połowy XIX w. Źródło: Hockerty
Przez ostatnie sto lat postrzeganie formalności ubioru padło więc ofiarą zjawiska okna Overtona (ang. Overton window). Polega ono na tym, że społeczeństwo powoli i stopniowo oswaja się z konceptami uważanymi za radykalne lub nieakceptowalne. Z czasem stają się nową normą. Radykalne stają się wtedy z jednej strony koncepty, które niegdyś były zupełnie poza marginesem dyskusji, a z drugiej te, które wcześniej były normą. Nową normą ubrań są stroje pokroju t-shirtów i bluz z kapturem, a dawna norma (garnitur) stała się opcją formalną. Niezależnie od przesunięcia stopni formalności ubioru męskiego musimy przyznać jedną rzecz. Pokolenie naszych pradziadków starało ubierać się możliwie najlepiej (w zakresie na jaki pozwalała im ich sytuacja materialna) i prezentować się publicznie jako najlepsza wersja siebie.
Diabeł tkwi w szczegółach
Być dobrze ubranym nie jest równoznaczne z byciem ubranym formalnie. To także to, jak dobrze skrojona i dopasowana do nas jest zakładana odzież oraz, czy elementy noszonego stroju są wykonane starannie i z dobrej jakości materiałów. Jak pod tym względem wypadają nasi przodkowie?
Cóż, i tym razem odpowiedź niestety nie jest prosta i jednoznaczna. Oczywiście zamożni oraz przedstawiciele elity społecznej mogli poszczycić się ubraniami wykonanymi z najwyższej jakości materiałów. Były one wykonywane na miarę u obeznanych w fachu krawców. Dzięki temu pasowały na swoich właścicieli co do milimetra i doskonale współgrały z ich sylwetkami. Gorzej sytuacja przedstawiała się w niższych klasach społecznych (które stanowiły większość populacji). Tam ubrania często były źle dopasowane – za długie albo za krótkie, za wąskie lub zbyt szerokie. Działo się tak ponieważ przeciętni ludzie często nie mogli sobie pozwolić na zakup nowych ubrań. Noszoną odzież dziedziczyli po innych członkach rodziny, znajomych lub odkupywali używaną. Nawet jeśli kupowali nową sztukę u krawca, to często mogli sobie tylko pozwolić na usługi mniej wprawionego rzemieślnika niż ich bogatsi współobywatele. Materiały i tkaniny, z których uszyte były ich stroje także odbiegały jakością od tych użytych w odzieży elit. Bogaci mogli pozwolić sobie na szlachetne tkaniny z włókien najwyższej jakości. Przedstawiciele niższych klas społecznych musieli zadowolić się tym co było dostępne i mieściło się w ich budżecie. Najbiedniejsi często korzystali z resztek materiału, które zostały po szyciu ubrań dla bardziej zamożnych klientów. W gruncie rzeczy możemy jednak założyć, że ubrania naszych pradziadków były wykonane z lepszej jakości materiałów niż przeciętne ubrania dzisiaj. Wynikało to z faktu, że ich odzież musiała przetrwać lata, bo nie mogli sobie pozwolić na jej regularne wymienianie. Obecnie, za sprawą dominacji fast fashion, swoje ubrania często wymieniamy co sezon. Muszą one przetrwać zaledwie kilka miesięcy. Producentom nie zależy na większej żywotności ich produktów. W końcu im częściej wymieniamy ubrania, tym częściej pozwalamy im zarobić.

Na zdjęciu wykonanym ok. 1900 r. w Bidford-on-Avon w Anglii, znajduje się dwoje starszych mężczyzn z niższych klas społecznych. Ich strój wciąż składa się z “formalnych” (wedle dzisiejszych standardów) elementów. Od razu jednak rzuca się w oczy, że ich ubrania są źle dopasowane i noszą wyraźne ślady użytkowania. Źródło: Reddit

Fotografia (również wykonana w Anglii ok. 1900 r.) przedstawia sir Winstona Churchilla – wówczas młodego polityka. Jego strój jest dobrej jakości i dopasowany do sylwetki noszącego. Prawdopodobnie został wykonany na miarę u sprawnego w fachu krawca. Mimo, że mężczyźni na obu zdjęciach pochodzą z tego samego miejsca i czasu, to ich ubrania reprezentują dwa, odległe światy. Źródło: Raptis Rare Books
Patrząc na codzienny ubiór ludzi z dawnych lat, można zauważyć jeszcze jedną istotną rzecz. Często widoczne są w nim wyraźne ślady noszenia. Mowa tu o zabrudzeniach, zniszczeniach, łatach oraz innych oznakach dokonywanych napraw czy przeróbek. Nic w tym dziwnego. Jak wspomniałem wcześniej, większość ludzi nie mogła sobie pozwolić na posiadanie wielu sztuk ubrań. Z tego powodu starali się użytkować posiadane elementy garderoby tak długo jak to możliwe. Jeśli coś zostało uszkodzone, to albo musieli sami dokonać naprawy, albo użytkować to dalej mimo wad. Problemy z czystością były spowodowane tym, że pranie było dużo bardziej pracochłonne i męczące niż współcześnie. Załóżmy, że ktoś dysponował tylko jednym garniturem i akurat zabrudził go w pracy. Pranie ręczne, a później suszenie zajęłoby sporo czasu. Tymczasem następnego dnia też trzeba iść do pracy. Nie ma więc innej opcji niż pogodzić się z zabrudzeniem (ewentualnie próbować je zamaskować na tyle, na ile to możliwe) i ubrać ten sam garnitur ponownie.
Czego możemy nauczyć się od naszych pradziadków
Odpowiedź na pytanie “czy dawniej mężczyźni ubierali się bardziej elegancko” nie jest jednoznaczna. Można odnieść takie wrażenie oglądając stare fotografie, nawet te zrobione ukradkiem. Dzieje się tak dlatego, że uwiecznieni mężczyźni są ubrani formalnie, a u wielu z nas istnieje skojarzenie że ubiór formalny jest równoznaczny z byciem ubranym elegancko. Kiedy jednak poświęcimy więcej uwagi studiowaniu tych samych zdjęć, dostrzeżemy sporo niedociągnięć w kroju, dopasowaniu i stanie noszonej odzieży. Nawet kwestia formalności nie jest oczywista. W dzisiejszych czasach postrzegamy te same stroje jako o wiele bardziej formalne niż noszący je ludzie.
Nasi przodkowie byli ludźmi takimi jak my. Niektórzy z nich mogli pozwolić sobie na lepsze ubrania, inni na gorsze. Musimy im jednak przyznać, że starali się ubierać tak dobrze, jak tylko pozwalały im na to warunki materialne. Prezentowanie się w najlepszy możliwy sposób było formą wyrażania szacunku. Moim zdaniem jest to kwintesencja tego czym jest elegancja i coś o czym powinniśmy pamiętać w czasach obecnych. Jednocześnie powinniśmy docenić, że żyjemy w czasach, w których mamy o wiele większą swobodę w wyrażaniu siebie przez ubiór.